Ponadczasowość głodu miłości

Ralph Kaminski- Kora / okładka

Kilka dni temu miałam przyjemność posłuchać na żywo Ralpha Kaminskiego na koncercie w Operze i Filharmonii Podlaskiej.  Ralph Kaminski to artysta pochodzący z Jasła, jest on wokalistą, kompozytorem i autorem tekstów piosenek. Jego pierwsząpłytą był wydany w 2016 roku album Morze. Na koncie Ralph ma trzy płyty, z czego za drugą- Młodość otrzymał certyfikat złotej płyty. Dzisiaj jednak przybliżę Wam jego ostatnie wydanie- album Kora, a dokładniej sam koncert z trasy promującej ten krążek. W projekt oprócz Ralpha Kaminskiego zaangażowani są także: Bartek Wąsik – fortepian, wokale, Michał Pepol – wiolonczela, wokale, Wawrzyniec Topa – bas, skrzypce, wokale, Paweł Izdebski – gitara, wokale oraz Wiktoria Bialic – perkusja, wokale. Zamysłem całego projektu jest muzyczna interpretacja i nadanie nowej aranżacji utworom Kory oraz zespołu Manaam. 

Koncert miał odbyć się 1 grudnia o godzinie 20:00 na scenie Opery i Filharmonii Podlaskiej. W rzeczywistości był on jednak opóźniony o pół godziny. Było to spowodowane nieciekawą sytuacją związaną z wywieszeniem na scenie tęczowej flagi. Sytuacja została jednak opanowana, widowisko odbyło się i wszystkie rekwizyty zostały wykorzystane zgodnie z pierwotnym planem. Cała ta sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach. Mimo opóźnienia grupa artystów weszła na scenę. 

Cały spektakl był niesamowicie dobrze przemyślany, scenografia, choreografia, ubiór artystów i różnorodność wykonywania poszczególnych utworów dopełniały się nawzajem i stawały się spójnym tłem dla emocji, jakie panowały podczas widowiska. Nie był to zwykły koncert, lecz osobliwy performance, który stopniowo odkrywał przed widzem historię ukrytą w tekstach Kory. 

Niesamowite w twórczości Ralpha jest to z jak dużą świadomością dobiera on nowe wizerunki i estetykę do nowych płyt. Mam wrażenie jakby każda nowa odsłona tego artysty była coraz dojrzalsza zarówno muzycznie jak i pod względem emocji i przekazu. Tym razem, Ralph wcielił się w rolę Kory, a raczej stworzył własną interpretację, nadał nowe znaczenia jej twórczości i opowiedział o tęsknocie i głodzie miłości. 

Nowa odsłona Ralpha wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Poczułam podziw, zachwyt, ale jednocześnie żal i tęsknotę za poprzednim wizerunkiem artysty, który był zdecydowanie bardziej zjawiskowy i kontrowersyjny. Po zobaczeniu jednak Kaminskiego na scenie w krótkich, czarnych włosach, białym podkoszulku, czarnych spodniach i wysokich obcasach zrozumiałam jak dojrzałym i świadomym krokiem była kompletna zmiana wizerunku scenicznego.

Scenografia nie była przesadnie bogata. Zawierała jedynie kilka elementów. Całość była przyozdobiona mnóstwem kolorowych sztucznych kwiatów. W centrum znajdowała się dwumetrowa figura Maryi, podobna do tych, które malowała Kora. Madonna nie posiadała jednak twarzy, zamiast niej widoczny był otwór, który został niesamowicie kreatywnie wykorzystany podczas widowiska. Spektakl otworzyła piosenka Łóżko. Jej wykonanie wzbudziło zachwyt u widowni. Przez całość trwania utworu nie widać było całego artysty, a jedynie jego twarz efektownie zakomponowaną wewnątrz figury Madonny. Taki początek zaintrygował widza i był idealnym wprowadzeniem w dalszą część widowiska. Następnie nastrój panujacy na scenie się zmienił. Energiczne połączenie utworów Krakowski Spleen i Ściemnia się pobudziło atmosferę. Szczególnie przyczyniło się do tego oświetlenie, które padało na artystę z obu stron i gwałtownie migając oświetlało tylko jego połowę, momentami pozostawiając scenę w absolutnej ciemności. Następne utwory były urozmaicone o choreografię pełną wrażliwości i płynności ruchów. Ralph poruszał się po całej scenie w wysokich obcasach trzymając w dłoni mikrofon. Podczas utworu Biegnij razem ze mną Kaminski nawiązał bliższą interakcję z publicznością. Zszedł ze sceny i zaczął poruszać się po bocznych korytarzach sali. Na słowa refrenu wbiegł na przejście znajdujące się na widowni i usiadł na jednym z wolnych siedzeń. Ten utwór zdecydowanie był najbardziej pozytywnym fragmentem spektaklu. Najbardziej poruszyło mnie wykonanie utworu Zabawa w chowanego opowiadającego o molestowaniu ze strony księdza, którego w dzieciństwie doświadczyła Kora. Ralph podczas tej piosenki siedział na scenie zwrócony tyłem do widowni. Jego wzrok skupiony był na wcześniej przeze mnie wspomnianej figurze Madonny. Ten sposób wykonania utworu sprawił, że zarzuty zawarte w pełnym żalu tekście  „Gdzie byłeś Ty który wszystko widzisz I który patrzysz na nas z dala” stały się jeszcze łatwiejsze w interpretacji i wzbudziły ogromne emocje. Fragmenty tej piosenki Ralph śpiewał szeptem, jako nieusłyszany głos, domagający się jedynie sprawiedliwości, zrozumienia i oddania dziecinnej niewinności. Ostatni utwór, zamykający spektakl to Jestem Kobietą. Zdecydowanie najbardziej kontrowersyjny ze wszystkich, jeśli chodzi o sposób wykonania. Na scenie podczas tej piosenki pojawił się nowy element scenografii. Była to ogromna tęczowa flaga, która powoli rozwijała się tworząc tło dla delikatnie oświetlonej sylwetki artysty. Na fladze widoczne były ślady zniszczenia, przepalone dziury i poszarpania sugerujące brak bezpieczeństwa dla miłości. Łącząc ten niecodzienny rekwizyt z interpretacją tekstu mówiącego o starej szafie jako miejscu na miłość można powiedzieć, że Ralph stworzył manifest sprzeciwiający się dyskryminacji. Po gromkich brawach publiczności muzycy wrócili z powrotem na scenę, aby zagrać jeszcze kilka utworów Kory, które nie znalazły się na płycie. Na koniec spektaklu Ralph przedstawił towarzyszących mu artystów, podziękował publiczności oraz wszystkim osobom zaangażowanym w projekt i powstanie albumu. Dodał też kilka słów od siebie odnosząc się do nieciekawej sytuacji zaistniałej przed koncertem, przeprosił za opóźnienie oraz wyraził swój sprzeciw wobec cenzury w teatrze. 

Był to zdecydowanie najlepiej przemyślany koncert na jakim byłam. Nie był on zamknięty w żadne ramy, nie podążał za schematami. Pomiędzy artystami, a widzem została stworzona więź pełna wrażliwości i zrozumienia. Było to widowisko przyjemne dla oka, a jednocześnie pełne ważnych przekazów i poruszające wiele problemów społecznych. Zachęcam każdego do zapoznania się z interpretacjami utworów Kory przez Ralpha. Jest to bardzo wartościowa płyta, która ukazuje ponadczasowość wielu zagadnień.