Wywiad z Panią prof. Małgorzatą Waraksą

Monika Dziełak: Niedawno rozpoczęła Pani pracę w naszej szkole. Czy mogłaby Pani uchylić rąbka tajemnicy czytelnikom „Plastixa”: Jakie szkoły Pani skończyła?


Pani Małgorzata Waraksa: Jestem absolwentką PLSP w Supraślu oraz ASP w Łodzi, gdzie ukończyłam Wydział Tkaniny i Ubioru.

_Jakie są Pani zainteresowania?


Podczas studiów eksperymentowałam. Pociągała mnie fotografia i tkanina unikatowa, ale też rzeźba i instalacje. Szukałam swego, medium i okazało się nim malarstwo, gdzie pędzel staje się przedłużeniem dłoni, a więc ciała, jego energii. Poszukiwałam wtedy własnego języka i form wyrazu. Tkanina to wspaniałe medium, proces realizacji jest jednak długi, a młody człowiek ma mnóstwo pomysłów, które potrzebuje szybko urzeczywistniać. Realizowałam więc swoje pomysły w pracowniach w katedrze tkaniny, a oprócz tego wieczorami malowałam. Obecnie obie dziedziny są mi bliskie i w obu chce się realizować.


 _Jak wspomina Pani czasy licealne?


 Kolorowo i romantycznie. Pamiętam te długie godziny spędzane w pracowniach w szkole, te niekończące się rozmowy, plenery, spacery, przyjaźnie i miłości – wszystko skąpane w pięknych wnętrzach pałacu i pejzażach supraskich.


 _Jakie różnice dostrzega Pani między dawną szkołą a obecną?


 Mieliśmy więcej zajęć z tkaniny, więcej pracowaliśmy w szkole. Nie było wtedy technologii, multimediów. Dzienniki były papierowe, a telefony komórkowe nie istniały. Muzyka w pracowni tkackiej grała z radia, z kantorka nauczycieli. Czasem udało się ich uprosić, żeby włączyli muzykę z magnetofonu kasetowego. Poza tym pałac i przylegle budynki, ale też cały Supraśl bardzo się zmieniły. Szkoła rozkwitła, jest bardzo zadbana.


 _Jakie emocje wiążą się z powrotem do swojej szkoły po latach?


Oczywiście sentymenty. Do miejsca i ludzi, których tu spotkałam. Przyjaźnie z tamtych lat trwają do dziś.