Ciekawa jazda – nieciekawą komunikacją miejską

Poświęcam ten felieton każdemu korzystającemu z jakże zacnej miejskiej komunikacji oraz tym, którzy są ciekawi, o czym mówią seniorzy na przystanku. 

Ze szkolnych podróży autobusem nigdy nie zapomnę jednego dialogu, który powstał między dwiema starszymi paniami:

– Straszna rzecz się stała, pan Zdzisław nie żyje! 

– Jak to, co się stało? 

– Umarł.

Najlepsze jest to, że to był koniec konwersacji. Nastała niezręczna cisza, a ludzie w autobusie powstrzymywali się od śmiechu. 

Często, wsiadając do autobusu, jesteśmy nieświadomi, jakich przeżyć doznamy, a tu cała podróż na stojąco, bo przecież miejsca siedzące są stworzone dla odpoczywającej żywności, trzymanej w plastikowej siatce. Czasami nagle ktoś zagada (sama niedawno usłyszałam wykwintny żart od starszego pana: ,,No widzi pani, tu na Lipowej tyle lip, a u mnie na Leszczynowej nie ma żadnej leszczyny”). Pomijając już tę kwestię, w autobusie można nieraz zaobserwować niezwykły okaz ponadprzeciętnego zainteresowania (nie swoją) egzystencją  Pasażerowie w wieku zwykle siedemdziesiąt plus wręcz uwielbiają prowadzić konwersacje (nad wyraz ciekawe), lekko nadwyrężając cudzą prywatność, bo przecież oczywiste jest to, że każdy w autobusie chce wiedzieć, co dzieje się aktualnie w życiu Marioli spod trójki. Bez komentarza nie możemy pozostawić również sytuacji, kiedy wchodząc do autobusu zaobserwujemy, a raczej poczujemy lekko wczorajszego osobnika. Szybko dekoncentrując, a wręcz oszałamiając tłum, potrafi on zawsze zdobyć miejsce siedzące oraz dużo przestrzeni wokół siebie. Taktyka, co prawda, wydaje się niezawodna, jednak wymaga wiele czasu na przygotowanie (nie wystarczy przecież nie myć się jeden dzień – myślę, że tydzień to minimum). O muzyce – aż żal nie wspomnieć, te wszystkie piosenki, które słyszymy puszczone na maksymalnej głośności u kogoś w uszach. Aż dziwne, że od tego techno bębenki nie pękają. W każdym razie – przygody w autobusie bywają nie do opisania, każdy jakąś przeżył – i myślę, że każde doświadczenie to kawał historii godnej dobrego artykułu.